Dosyć często poruszam się ulicą Ruską we Wrocławiu. Nigdy nie zwracałam jednak uwagi na znajdującą się tam Mydlarnię Wrocławską, do czasu, aż zobaczyłam na jej drzwiach naklejkę "Yankee Candle". Odkopałam więc mój kominek do olejków i kupiłam dwa pierwsze woski. A potem kolejne dwa. I jakiś czas temu wybrałam się tym razem już na Kuźniczą po jeszcze dwa.
Bahama Breeze i Sweet Strawberry to moje najnowsze nabytki, które nie długo będę testować.
Moim ulubionym woskiem w tej chwili jest Lilac Blossoms. Może nie jest to dokładne odwzorowanie zapachu bzu, ale dla mnie zapach tego wosku jest bardzo przyjemny i co najważniejsze, intensywny.
Mango Peach Salsa to akurat niewypał. Zapach nie jest zbyt intensywny, brzoskwini w ogóle nie czuję. Mango? Może jakieś chemiczne, mało wyczuwalne jest. Ten wosk to dla mnie bubel, zapachowe tea lighty z Biedronki albo Ikei są od niego lepsze.
Sicilian Lemon już prawie wykończyłam. Daje intensywny, cytrynowy zapach. Zdecydowanie nie czuć go cifem czy innymi środkami czyszczącymi :)
Do zapachu Pineapple Cilantro miałam mieszane uczucia. Za pierwszym razem zapach tego wosku skojarzył mi się z samochodowym odświeżaczem powietrza z Tesco... Jeśli kojarzycie Tescowy odświeżacz w formie różowego klapka to właśnie o to mi chodzi :) Za drugim "paleniem" przekonałam się do tego zapachu, który nie jest bardzo intensywny, ale to nawet dobrze.
W Mydlarni Wrocławskiej jeden wosk kosztuje 7zł, dlatego nie rzucam się na zakupy przez Internet, bo po prostu mi się to nie opłaca, kiedy mogę być w sklepie w 5 lub 15 minut :)






Ale drogie woski! Ja kupuję w sklepie stacjonarnym za 6 zł, a w promocjach po 4,5-4,8 zł :)
OdpowiedzUsuńMam kilka z tych, które tu pokazałaś :)
W Mydlarni też co jakiś czas pojawiają się promocje :)
Usuń